sobota, 16 maja 2020

5 języków miłości

   Jakiś czas temu z polecenia wielu osób przeczytałam książkę "5 języków miłości” Garego Chapmana.




   Autor porusza kwestie miłości - jej okazywania ale także umiejętności odbierania od drugiej osoby.
Można by powiedzieć, że przecież każdy dorosły kogoś kocha/kochał, cóż w tym dziwnego, prosta sprawa. 

  Związki tworzy jednak dwoje ludzi i jak bardzo by się nie starać nie siedzimy wzajemnie w swoich głowach, nie słyszymy wzajemnie swoich myśli i mamy różne potrzeby. Często z tego powodu wynikają nieporozumienia, często też ludzie w związkach czują się samotni mimo bycia w związku i właśnie w tej książce można znaleźć część odpowiedzi na swoje problemy. Na pewno nie wszystkie, być może mały procent, ale polecam każdemu, kto jeszcze nie miał jej w ręce i nie zna koncepcji pięciu języków miłości.

Autor opisał te języki jako:
  • wyrażenia afirmatywne,
  • dobry czas,
  • przyjmowanie podarunków,
  • drobne przysługi,
  • dotyk.

Na końcu książki zamieszczony jest też test (osobno dla kobiet i dla mężczyzn) gdyby ktoś po przeczytaniu nie był pewny co jest jego lub partnera językiem miłości. 

Przed czytaniem tej książki znałam już pobieżnie koncepcję 5 języków miłości, ale po lekturze zrozumiałam kilka nowych dla mnie rzeczy i staram się do tego odnosić w mojej codzienności.


Autor napisał również książkę o językach miłości dla singli oraz o okazywaniu miłości dzieciom a także kilka innych poradników. 

Moim językiem miłości jest dobry czas a jak to wygląda u Was? 
Znaliście wcześniej tą koncepcję i książkę?

środa, 22 kwietnia 2020

Risotto z botwinką


 Z wielką radością zauważyłam, że w sklepach zaczęła pojawiać się botwinka i nie mogąc się powstrzymać niezwłocznie ją kupiłam.

  Powstało dzięki temu risotto z botwinką, które nie ukrywając - było bardzo dobre mimo, że robiłam je pierwszy raz w życiu.

Do robienia risotto można użyć garnka lub patelni, ale ja robiłam porcję dla dwóch osób więc duża patelnia była wystarczająca i moim zdaniem też bardziej wygodna do użycia.

Na patelnię wlałam oliwę a następnie dodałam ¼ cebuli pokrojonej w kostkę i ją poddusiłam. Kiedy cebula była już miękka ale jeszcze nie rumiana dodałam szklankę ryżu i smażyłam aż się zeszklił.
Wrzuciłam jeszcze plasterek czosnku, aby ryż nabrał aromatu.



Do zeszklonego ryżu nalewałam po chochelce bulionu - ja poszłam akurat na skróty i w małym garnku rozpuściłam kostkę rosołową wołową. Kolejne porcje bulionu dolewałam, gdy ryż wchłonął cały płyn znajdujący się na patelni- w sumie użyłam koło 1,5 litra.


Przed dodaniem ostatniej porcji bulionu dorzuciłam kawałki buraczków, co dało piękny kolor. Następnie dodałam łodyżki botwinki a na końcu liście, tak by nie ugotowały się całkiem a były smaczne i soczyste.





Danie doprawiałam wyłącznie solą i pieprzem na oko, ale myślę, że jakieś zioła też byłby tu w porządku.

Mam nadzieję, że danie przypadnie wam do gustu i będziecie się nim zajadać tak jak my. 
Dajcie znać, czy wy lubicie botwinkę a jeżeli tak, to czy macie jakieś fajne przepisy na jej przygotowanie. 

niedziela, 19 kwietnia 2020

"Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę..." czyli "Szeptacz"


Dziś na tapet biorę książkę pt. ”Szeptacz”, której autorem jest Alex North - brytyjski pisarz kryminalny.



Wstyd się przyznać, ale książkę tą dostałam na mikołajki 2019 od przyszłej teściowej i zabierałam się do jej czytania bardzo długo – częściowo z braku czasu a częściowo z odrzucenia od czytania.W końcu jednak nadeszła jej pora i absolutnie nie żałuję, że ją przeczytałam.

Głównym bohaterem jest Tom Kennedy, który z synem przeprowadza się do Featherbank, by zacząć nowe życie po śmierci żony. Nastroju nie poprawia to, że zaginął chłopiec, co wszystkim w mieście przypomina o zbrodni dokonanej 20 lat wcześniej. Sprawca dawnych zbrodni zamknięty jest w więzieniu - pojawia się więc pytanie- kto to zrobił i co wspólnego ma z tym wierszyk znany przez wszystkie dzieci „Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę, szeptać zacznie ktoś wieczorem.[…]”?



Ogólnie książkę oceniam dość dobrze, ale jest bardzo nierówna. Pierwsza połowa jest dość monotonna, głównie skupiona na żałobie, wprowadzająca nas w całą akcję ale może nie przekonywać czytelnika na to, by zajrzeć na kolejne strony. Czytając opinie na bookstagramach czy też na lubimyczytać, zauważyłam, że nie tylko ja mam takie spostrzeżenia.

W dalszej części akcja nieco się rozkręca i to już pochłonęłam na jeden raz, ponieważ byłam ciekawa, co stanie się dalej. Zaczęłam zastanawiać się, kto jest porywaczem i dlaczego. Rozwinięcie niektórych wątków mnie zaskoczyło i wciągało jeszcze bardziej.

Podsumowując -  książka dobra, ale nie wiem, czy aż tak, jak była promowana i ile było na jej temat szumu przed wydaniem. Tym, którzy lubią kryminały z elementami thrillera polecam przeczytać, jeżeli nie czytaliście ale być może w e-booku lub z biblioteki.

Wpis na temat tej oraz innych książek przeczytanych przeze mnie jest na moim instagramie, na który serdecznie zapraszam.

Dajcie znać, czy czytaliście „Szeptacza” i jak wam się podobało a także czy polecacie jakieś inne książki w takim temacie.

wtorek, 14 kwietnia 2020

Święta i po świętach


     Witam wszystkich czytających z powrotem po świętach. Mam nadzieję, że wypoczęliście i wracacie do codzienności z nową energią.

   Finalnie na święta postanowiłam upiec tylko jedno ciasto, którego nigdy w moim rodzinnym domu nie było, a jest niejako  Wielkanocną tradycją w niektórych domach tj. mazurek.

Zainspirował mnie do tego kanał na YT Parakulinarni, gdzie pokazywali właśnie przepis na to ciasto. Szczególnie skusił mnie domowy kajmak, którego nigdy nie robiłam.



Kajmak robiłam ponad godzinę,ale zdecydowanie jest tego warty.

Podjęłam też próbę ozdobienia mojego dzieła, co wyszło jak na pierwszy raz i brak jakichkolwiek sprzętów chyba okej. Linie robiłam widelcem i nożem, bo nie posiadam jeszcze żadnej szprycy. Także jest jak jest. 


Gotowy mazurek z zastygającym kajmakiem.


Podsumowując-to ciasto wymaga trochę pracy, szczególnie z tym kajmakiem, chociaż można kupić też mleko skondensowane, ale to już nie ten smak. Kajmak smakował trochę jak biała czekolada, dla nas idealnie. Ciasto zniknęło w 3 dni - nie było też duże, bo robiłam w formie na chleb. Puki co nie będę wracać do tego przepisu, ale na kolejne święta, kto wie. 




piątek, 10 kwietnia 2020

Życzenia świąteczne

  Z okazji nadchodzących świąt Wielkanocnych chciałabym życzyć Wam dużo zdrowia i pogody ducha. 
Mimo tej ciężkiej sytuacji niech ten czas będzie dla nas chwilą wytchnienia. Życzę też dobrego jajka i może mokrego dyngusa, chociaż w małym gronie. 



środa, 8 kwietnia 2020

Przygotowania świąteczne


Coraz szybciej zbliżają się święta Wielkanocy i chociaż w tym roku będą prawdopodobnie dla wielu z nas mniej rodzinne, to większość przypuszczalnie poczyni jakieś przygotowania aby umilić sobie ten czas.

Moje przygotowania rozpoczynam od przeglądu lodówki i szafek – sprawdzam co mam już w domu, aby jedzenie się nie przeterminowało a także aby wykorzystać resztę jedzenia. Przy okazji przyda się to także do późniejszych codziennych zakupów, gdyż będę wiedziała, czego mi brakuje. Polecam robić takie przeglądy przynajmniej raz w miesiącu, bo czasem zdarza się zapomnieć o np. paczce wiórków kokosowych, które były na „przydasie” albo jakiś innych tego typu produktów.


Gdy wiem już co mam, planuję co dokładnie chciałabym przygotować, zapisuję wszystkie pomysły, które przyjdą mi do głowy a następnie wybieram kilka z nich. Czasem rezygnujemy z ciasta czy sałatki myśląc, że jest droga lub że nie wykorzystamy w całości danego produktu. Dlatego też zapisywanie wszystkich pomysłów się sprawdza – może się wtedy okazać, że np. łosoś lub tuńczyk, którego odrzuciliśmy z sałatki nada się także do jakiejś przekąski na świąteczny stół, lub po prostu do obiadu.



Po zapisaniu pomysłów warto spojrzeć na przepisy do wybranych przez nas dań i zapisać na liście te składniki, których brakuje nam w domu. Dzięki temu unikniemy powtórnych wycieczek do sklepu.

Aby nie przepłacać za wybrane przeze mnie produkty używam aplikacji Blix i sprawdzam, gdzie najtaniej kupię to, czego mi potrzeba.

Moja lista zakupów dopiero się tworzy, gdyż na zakupy przedświąteczne wybieramy się w piątek. Nie przygotowuję też zbyt wiele specjalnych rzeczy, gdyż w tym roku spędzamy święta  tylko w dwie osoby.
Listy zakupów zwykle robię na paragonach, żeby wykorzystać je w 100%.

A Wy jak przygotowujecie się do świąt? Robicie też takie listy, czy idziecie na żywioł?

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Nauka angielskiego czyli "Grama to nie drama"


   Język obcy to jedna z rzeczy, które przydają się zarówno w życiu prywatnym jak i w biznesie.

  Wiele firm jest gotowe przyjąć ludzi, którzy nie mają doświadczenia w branży, ale biegle władają kilkoma językami. Język obcy przydaje się także w podróżach – oczywiście nie ma uniwersalnego języka dla wszystkich krajów, natomiast w większości krajów Unii Europejskiej, USA, Wielkiej Brytanii można porozumieć się w języku angielskim.

  W aspekcie nauki angielskiego z całą szczerością mogę polecić książkę Arleny Witt pt. „Grama to nie drama”. Przydatna może być zarówno dla maturzystów, jak i dorosłych ludzi, którzy chcą popracować nad swoją gramatyką lub zrobić powtórkę. Zawiera zarówno opracowanie problemów gramatycznych jak i zadania.


Nauka języków nigdy nie była moją mocną stroną i nie lubiłam tego w szkole, aż w końcu w wieku 24 lat zabrałam się do tego dzięki tym książkom, które dostałam na urodziny od narzeczonego. Jestem za to bardzo wdzięczna – sama nie kupiłabym tych książek a dały mi bardzo dużo.

Książki można kupić na stronie Altenberg.


niedziela, 5 kwietnia 2020

Sposoby na odporność- smaki dzieciństwa


    Wiosna jest piękną porą roku, wszystko budzi się do życia i daje motywację do działania. Jest to jednak również czas bardzo zmiennej pogody oraz pojawiających się alergii. W takim okresie warto bardziej niż zawsze zadbać o swoją odporność. My staramy się korzystać wyłącznie z naturalnych metod dbania o odporność, ograniczając ile się da chemiczne rozwiązania takie jak suplementy w tabletkach.

   Na pewno większość, szczególne starszych czytelników miało okazję pić w dzieciństwie syrop z cebuli. Był to postrach moich dziecięcych lat, ale jako dziecko chorowałam dużo i z biegiem lat przyjmując także apteczne syropy na kaszel i inne tego typu przypadłości doszłam do wniosku, że porównując smaki ten z cebuli nie jest taki zły. 
Warto także pamiętać iż syrop z cebuli ma dużo witaminy C oraz zawiera substancje bakteriobójcze.

W dobie szalejącej pandemii oraz równie dziwnej pogody postanowiłam wrócić do tradycji i od kilku tygodni przygotowuje małe dawki syropu tak aby starczały na kilka dni.

Przygotowanie syropu jest bardzo proste i szybkie. Pierwszym krokiem jest pokrojenie cebuli w drobną kostkę. Warto, by cebula była soczysta i „wzruszająca” tj. była wyciskaczem łez - wtedy odda najwięcej soku.



Syrop najlepiej zrobić w słoiku, albo pojemniku, który można zamknąć, gdyż jest bardzo aromatyczny.


Następnie pokrojoną cebulę wsypuję do słoika warstwami zasypując ją dokładnie cukrem (można również zalać miodem).


Syrop zwykle przygotowuję wieczorem i zostawiam na całą noc aby cebula oddała soki. Zasypuję też od nowa delikatnie cukrem, by uzyskać go jak najwięcej.



Tak wyglądają efekty po pierwszym dniu zasypania cebuli. 


Ciekawostka : Podobno syrop z cebuli jest też dobry na kaca, ale nigdy nie próbowałam takiego sposobu.


Dzień dobry

      Witam Cię serdecznie na moim blogu. Od 2018 roku z przerwami prowadzę profil @lifetimelovebooks a dziś postanowiłam założyć również bloga o takiej nazwie. Będę tu publikować zarówno treści na temat książek, które przypadły mi do gustu, moje wyczyny kulinarne jak i przemyślenia dotyczące życia i zdrowia. Mam nadzieję, że mój blog Ci się spodoba i będziesz tu wracać.