niedziela, 10 października 2021

Błękitny wiatr. Tom 2. Synowie Ognia

Błękitny wiatr. Tom 2. Synowie Ognia  to powieść fantastyczna napisana przez Anetę Zych. 

Do jej przeczytania zachęciły mnie okładka jak i opis tej książki: 

"Laura, stworzona przez mieszkańców Błękitnej Planety, została wysłana na Ziemię z pewną misją. Tymczasem mieszkańcy planet Wenus i Arkturii dowiadują się, iż światu grozi katastrofa. Zapobiec jej mogą jedynie synowie ognia, którzy żyją na Ziemi w ludzkiej postaci. Niestety zatracili się oni w ziemskiej, szarej rzeczywistości, co spowodowało, że nawet sam międzyplanetarny łącznik nie jest w stanie ich rozpoznać."


Koncepcja życia na innej planecie nie jest niczym nowym, ale dobrze wpisuje się w całą fabułę. Bardzo podobała mi się również koncepcja kul ognia, które dają życie synom ognia. 

Ciekawą postacią jest również Muza pomagająca głównej bohaterce.


Książka jest interesująca, natomiast mi psują ją zbyt długie jak dla mnie (subiektywne odczucie) opisy nałogu, chytrości, egoizmu.

Moim zdaniem nie pasuje to trochę do klimatu fantastyki i sprawiło, że czułam się jakbym czytała książkę o problemach innych osób, a jednak sięgając po tego typu literaturę mam ochotę poczytać o czymś, co niekoniecznie istnieje i pobudzać swoją wyobraźnię.

Podsumowując...

Książka na pewno znajdzie swoich miłośników, natomiast ja do niej już nie wrócę. Ciekawa historia, przedstawiona po prostu w sposób, który mi osobiście nie do końca przypadł do gustu. Na pewno znajdą się czytelnicy, którym się spodoba. 

A wy czytaliście już tą pozycję? Dajcie znać jak wrażenia.


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Alternatywnemu. 

środa, 15 września 2021

Technowiking

     "Technowiking. Ostatni Wyznawcy Thora” „ to powieść, która toczy się w pozornie zwykłym świecie, który jednak od naszego różni jeden istotny "szczegół"-  chrześcijaństwo upadło wraz z Rzymem a nordyccy Bogowie nie wtrącają się w sprawy ludzi bardziej, niż jest to konieczne.



Poniżej wstawiam Wam fragment opisu z okładki:

"Świrad jest studentem. Zafascynowany historią, skupia się na tej dziedzinie wiedzy, zdobywając uznanie wykładowców, jednocześnie wywołując zazdrość i niechęć wśród kolegów z roku. Ale, całkiem nieplanowanie, udaje mu się wzbudzić zainteresowanie Sambojki. Dziewczyna początkowo godzi się na niezobowiązujący seks, później jednak zakochuje się w intrygującym chłopaku. Nie może nawet podejrzewać, jakie sekrety przeszłości skrywa Świrad."

W książce spotykamy się ze specyficznymi imionami takimi jak właśnie tytułowy Świrad, czy też Sambojka. Pokazuje nam to od razu, że świat wykreowany w powieści różni się od naszego. W świecie tym, żyją Wikingowie, którzy jednak różnią się od tych starożytnych Wikingów. Postaci te bowiem, są udoskonalone dzięki inżynierii biologicznej, która daje im dużo większe możliwości.                                                                                                           Tytułowy Świrad jest jednym z Nich - Wikingiem. Niczego jednak nie pragnie bardziej niż normalnego, spokojnego życia, a imię, które przybrał jest tylko kreacją mającą na celu kamuflaż.

Czy mężczyźnie uda się żyć spokojnie? I co ma z tym wszystkim wspólnego misja kolonizacji Marsa?Tego dowiecie się po przeczytaniu "Techowikinga"

    Jeżeli chodzi o okładkę książki to dobrze współgra z treścią i jest estetyczna. Tytuł od razu rzuca się w oczy.

Po przeczytaniu tej pozycji mam bardzo pozytywne odczucia, podobała mi się fabuła, którą zdecydowanie można by kontynuować w kolejnej części. Bohaterowie są ciekawie wykreowani i równoważący się. 

Jednym zdaniem- Polecam przeczytać, jest to pozycja warta Waszej uwagi. 


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję bardzo wydawnictwu Alternatywnemu. 







niedziela, 8 sierpnia 2021

"Marynowanie czasu"

    "Marynowanie czasu" to powieść młodzieżowa, która swoją premierę miała w czerwcu tego roku. 

Dawno nie czytałam nic młodzieżowego i muszę przyznać, że był to naprawdę dobry wybór. Książkę czytało mi się lekko i przyjemnie. Nie jest banalna i cukierkowa, porusza też poważne tematy. Szczególnie młodzież może odnaleźć siebie w tej historii. 

Poniżej wrzucam wam standardowo fragment opisu z odwrotu książki, żebyście mogli sami przekonać się, czy jest to pozycja dla was.

 

 "Szesnastoletnia Kaja Darasiewicz, mieszkanka innowacyjnego kompleksu edukacyjnego im.Jeremiego Stermasza, rozpoczyna pracę w redakcji radio-czasopisma „Szejkspir”. Zafascynowana artystycznym światem starszych kolegów, stara się spełnić jako felietonistka, pracownik kawiarenki literackiej, a przede wszystkim nawiązać bliższe relacje z ludźmi, którzy jej imponują. Sama również pragnie zostać zauważona. Jej wrażliwość, nietuzinkowość i inteligencja sprawiają, że szybko staje się ważnym ogniwem grupy."



Książka ta opowiada o dojrzewaniu Kai, jej drodze do poznania własnych marzeń, celów i pragnień. 

Bohaterka musi zmierzyć się z przeszłością, która okazała się zupełnie inna, niż do tej pory jej się wydawało. Czy jej się to uda? Czy ludzie, których pozna w "Szejkspirze" będą jej przyjaciółmi na całe życie? Co tak naprawdę wydarzyło się w przeszłości Kai? 

Tego dowiecie się zagłębiając się w lekturę tej książki, która mi osobiście się podobała. Interesująca okładka oraz ciekawe wnętrze zachęcają do przeczytania. 

poniedziałek, 26 lipca 2021

Studia z dziejów skurwysyństwa

 „Studia z dziejów skurwysyństwa”- już sam tytuł przyciąga uwagę i jest dość kontrowersyjny. 

Temat książki nie jest łatwy i przyjemny, ale uważam, że trzeba poruszać w książkach również te mniej przyjemne tematy. Poniżej zamieszczam opis okładkowy, który w skrócie przedstawia o czym jest ta pozycja.

„Jolanta rozlicza się ze swoją przeszłością. Wychowana na zapadłej wsi, molestowana w dzieciństwie przez ojca kobieta wyrywa się z toksycznego środowiska i zaczyna układać życie po swojemu. Jednak przypłaca to chorobą psychiczną. W ramach autoterapii pisze kontrowersyjny blog, w którym ujawnia rodzinne sekrety.”

 


Niestety książka zawiodła trochę moje oczekiwania. Jak już wspominałam tematyka była dla mnie ciekawa natomiast już realizacja tejże nie przypadła mi do gustu. 

Szkoda, być może wrócę do niej za jakiś czas aby dać jej drugą szansę.


Wydawnictwo Alternatywne- mimo wszystko dziękuję za możliwość przeczytania tej pozycji. 

poniedziałek, 19 lipca 2021

CINI MINIS CHURROS

 W weekendy zawsze jemy z mężem wspólnie śniadanie. Po całym pracowitym tygodniu jest to czas tylko dla nas. Lubimy próbować różnych nowości a tym razem postawiliśmy na Nestlé CINI MINIS CHURROS.

Są naprawdę pyszne i co dla mnie ważne pozostają długo chrupiące.
Tu pojawia się ważne pytanie - team najpierw mleko czy najpierw płatki ? My zdecydowanie najpierw płatki.

                    

Polecam !

sobota, 3 lipca 2021

Smoczpospolita

 

Co, jeśli smoki żyły kiedyś naprawdę? Czy żyły na terenach Rzeczypospolitej? Jak je odnaleźć? 

Na te pytania odpowiada przeczytana przeze mnie ostatnio książka o dźwięcznym tytule "Smoczpospolita" wydana przez Wydawnictwo AlterNatywne. Jest to krótka powieść fantasy- pierwsza część zaplanowanego przez wydawnictwo cyklu minipowieści. 



Sam opis okładkowy zaintrygował mnie z racji, że lubię fantastykę i szczerze powiedziawszy nie spotkałam się jeszcze z tego typu pomysłem na książkę. Poniżej zamieszczam tekst, żebyście sami mogli się przekonać .

 

"Schyłek osiemnastego stulecia. Na wciąż jeszcze ciepłym truchle świeżo zdemontowanej Rzeczypospolitej uwijają się rzesze pruskich urzędników, pragnących tchnąć w nowo zdobyte tereny należyty Ordnung.
Pierwszą ofiarą prącej ku nowoczesności pruskiej maszynerii padają polskie smoki, stanowiące rzadki, lecz stały element nadwiślańskiej fauny. Znane zaodrzańskim zaborcom głównie z gawędziarskich opowiastek stworzenia, szybko uznane zostają za potencjalnie wywrotowy, narodowościowo niepewny element, wobec czego zarządzona zostaje ich niezwłoczna eksterminacja.
Do tej specyficznej misji oddelegowany zostaje przenikliwy zawadiaka Gottlieb."

 

Lektura pokazuje rozterki na temat wartości własnych korzeni i pochodzenia głównego bohatera, który niejako reprezentuje uczucia mogące dotyczyć wszystkich ludzi pod zaborami i po nich. 



Książka ma tylko 55 stron, nie zajmuje więc dużo czasu, a daje naprawdę ciekawą opowieść i dużo rozrywki. Zazwyczaj czytam dłuższe pozycje i początkowo byłam nastawiona sceptycznie do tak krótkiej formy, ale naprawdę dobrze się bawiłam czytając Smoczpospolitą. 


Osobiście oceniam tą pozycję bardzo dobrze i chętnie sięgnę po kolejną minipowieść z tego cyklu. 


poniedziałek, 10 maja 2021

Rywalka - Sandie Jones

  Są takie książki, które przyciągają nas do siebie, mimo, że zakończyliśmy już ich lekturę.

"Rywalkę" czytałam już w 2018 roku natomiast w tym postanowiłam wrócić do niej raz jeszcze.

Pierwszym powodem było przypomnienie sobie fabuły i bohaterów natomiast drugim to, że wtedy sama byłam przed ślubem i z perspektywy czasu oceniłam, że zbyt emocjonalnie podeszłam do tej książki. Wtedy czułam jakby Pammie była moją rywalką, a zwykle staram się aż tak nie wchodzić w rolę bohaterów. 



Teraz natomiast podeszłam do tego na chłodno. Być może to, że znałam już zakończenie wpłynęło na moje postrzeganie całej tej historii.  

Wiem jedno, nie żałuję, że przeczytałam ją ponownie, bo warto było wyrobić sobie inny punkt widzenia. 

A wy czytaliście tą książkę? Jakie są wasze wrażenia? 

środa, 5 maja 2021

Słów kilka o inspiracjach kulinarnych

 Witam wszystkich po dłuższej przerwie - blog wraca razem z nową wiosenną energią. :)

    Czas lockdownu, a co za tym idzie posiadania przeze mnie większej ilości wolnego czasu zaowocował również częstszym gotowaniem. Nie bez znaczenia była również przeprowadzka do większego mieszkania, gdzie mam dużo większą kuchnię i możliwości. 

Inspiracji do swoich kuchennych wojaży często szukam w książkach, szczególnie gdy mam wrażenie, że ciągle przygotowuję i jem to samo. 

Jedną z ostatnio czytanych u mnie ksiązek jest "Batch.Ponad 200 przepisów, porad i wskazówek dla dobrze zakręconej kuchni".  W książce są zarówno znane mi przepisy jak i takie na które nawet bym nie wpadła. 

Bardzo podoba mi się, że jest w stylu zerowaste i lesswaste - znajdziemy pomysł na niemal każdą część owocu czy warzywa, nawet tych których pozornie nie jemy np. pestki. 

Objaśnione są też procesy wędzenia, pasteryzacji i fermentacji. Zawsze miło dowiedzieć się więcej i moc wykorzystać tą wiedzę.


Moją drugą inspiracją kuchenną jest "Kuchnia roślinna. Wszystko z warzyw owoców ziół i kwiatów". 
Zawiera raczej proste przepisy, ale wciąż przydatne. Urozmaicałam je również mięsem oraz nabiałem .

Faszerowane papryki z cebulą, kuskusem i serem-inspirowane książką

Dajcie znać, jak u Was sytuacja z gotowaniem i co sądzicie o książkach. Może macie/mieliście którąś? 


wtorek, 9 lutego 2021

Less Waste, czyli trochę o nie marnowaniu żywności

    Idea less waste oraz zero waste cieszy się niesłabnącą popularnością w ciągu kilku ostatnich lat, co wcale mnie nie dziwi. Coraz więcej ludzi zwraca uwagę na to co je, ale też na to, co z tą żywnością się dzieje, kiedy jej nie zużyjemy a sklepy jej nie sprzedadzą.

W mediach społecznościowych powstają grupy gromadzące freegan - ludzi ratujących już wyrzucone, ale jeszcze dobre jedzenie - szczególnie owoce i warzywa ale nie tylko. Znaleźć można również czekolady, kwiaty ale też...komplet garnków lub kocyk. :) 

Osobiście nie byłam jeszcze na żadnym "skipie" ale nie wykluczam, że nie zrobię tego w przyszłości. Puki co nie mogę się przemóc ale nie mam też czasu na tego typu wyprawy.

 Dajcie znać, czy Wy korzystaliście z dobrodziejstw przysklepowych śmietników. A już niebawem kolejny post o podobnej tematyce :)




sobota, 16 maja 2020

5 języków miłości

   Jakiś czas temu z polecenia wielu osób przeczytałam książkę "5 języków miłości” Garego Chapmana.




   Autor porusza kwestie miłości - jej okazywania ale także umiejętności odbierania od drugiej osoby.
Można by powiedzieć, że przecież każdy dorosły kogoś kocha/kochał, cóż w tym dziwnego, prosta sprawa. 

  Związki tworzy jednak dwoje ludzi i jak bardzo by się nie starać nie siedzimy wzajemnie w swoich głowach, nie słyszymy wzajemnie swoich myśli i mamy różne potrzeby. Często z tego powodu wynikają nieporozumienia, często też ludzie w związkach czują się samotni mimo bycia w związku i właśnie w tej książce można znaleźć część odpowiedzi na swoje problemy. Na pewno nie wszystkie, być może mały procent, ale polecam każdemu, kto jeszcze nie miał jej w ręce i nie zna koncepcji pięciu języków miłości.

Autor opisał te języki jako:
  • wyrażenia afirmatywne,
  • dobry czas,
  • przyjmowanie podarunków,
  • drobne przysługi,
  • dotyk.

Na końcu książki zamieszczony jest też test (osobno dla kobiet i dla mężczyzn) gdyby ktoś po przeczytaniu nie był pewny co jest jego lub partnera językiem miłości. 

Przed czytaniem tej książki znałam już pobieżnie koncepcję 5 języków miłości, ale po lekturze zrozumiałam kilka nowych dla mnie rzeczy i staram się do tego odnosić w mojej codzienności.


Autor napisał również książkę o językach miłości dla singli oraz o okazywaniu miłości dzieciom a także kilka innych poradników. 

Moim językiem miłości jest dobry czas a jak to wygląda u Was? 
Znaliście wcześniej tą koncepcję i książkę?

środa, 22 kwietnia 2020

Risotto z botwinką


 Z wielką radością zauważyłam, że w sklepach zaczęła pojawiać się botwinka i nie mogąc się powstrzymać niezwłocznie ją kupiłam.

  Powstało dzięki temu risotto z botwinką, które nie ukrywając - było bardzo dobre mimo, że robiłam je pierwszy raz w życiu.

Do robienia risotto można użyć garnka lub patelni, ale ja robiłam porcję dla dwóch osób więc duża patelnia była wystarczająca i moim zdaniem też bardziej wygodna do użycia.

Na patelnię wlałam oliwę a następnie dodałam ¼ cebuli pokrojonej w kostkę i ją poddusiłam. Kiedy cebula była już miękka ale jeszcze nie rumiana dodałam szklankę ryżu i smażyłam aż się zeszklił.
Wrzuciłam jeszcze plasterek czosnku, aby ryż nabrał aromatu.



Do zeszklonego ryżu nalewałam po chochelce bulionu - ja poszłam akurat na skróty i w małym garnku rozpuściłam kostkę rosołową wołową. Kolejne porcje bulionu dolewałam, gdy ryż wchłonął cały płyn znajdujący się na patelni- w sumie użyłam koło 1,5 litra.


Przed dodaniem ostatniej porcji bulionu dorzuciłam kawałki buraczków, co dało piękny kolor. Następnie dodałam łodyżki botwinki a na końcu liście, tak by nie ugotowały się całkiem a były smaczne i soczyste.





Danie doprawiałam wyłącznie solą i pieprzem na oko, ale myślę, że jakieś zioła też byłby tu w porządku.

Mam nadzieję, że danie przypadnie wam do gustu i będziecie się nim zajadać tak jak my. 
Dajcie znać, czy wy lubicie botwinkę a jeżeli tak, to czy macie jakieś fajne przepisy na jej przygotowanie. 

niedziela, 19 kwietnia 2020

"Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę..." czyli "Szeptacz"


Dziś na tapet biorę książkę pt. ”Szeptacz”, której autorem jest Alex North - brytyjski pisarz kryminalny.



Wstyd się przyznać, ale książkę tą dostałam na mikołajki 2019 od przyszłej teściowej i zabierałam się do jej czytania bardzo długo – częściowo z braku czasu a częściowo z odrzucenia od czytania.W końcu jednak nadeszła jej pora i absolutnie nie żałuję, że ją przeczytałam.

Głównym bohaterem jest Tom Kennedy, który z synem przeprowadza się do Featherbank, by zacząć nowe życie po śmierci żony. Nastroju nie poprawia to, że zaginął chłopiec, co wszystkim w mieście przypomina o zbrodni dokonanej 20 lat wcześniej. Sprawca dawnych zbrodni zamknięty jest w więzieniu - pojawia się więc pytanie- kto to zrobił i co wspólnego ma z tym wierszyk znany przez wszystkie dzieci „Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę, szeptać zacznie ktoś wieczorem.[…]”?



Ogólnie książkę oceniam dość dobrze, ale jest bardzo nierówna. Pierwsza połowa jest dość monotonna, głównie skupiona na żałobie, wprowadzająca nas w całą akcję ale może nie przekonywać czytelnika na to, by zajrzeć na kolejne strony. Czytając opinie na bookstagramach czy też na lubimyczytać, zauważyłam, że nie tylko ja mam takie spostrzeżenia.

W dalszej części akcja nieco się rozkręca i to już pochłonęłam na jeden raz, ponieważ byłam ciekawa, co stanie się dalej. Zaczęłam zastanawiać się, kto jest porywaczem i dlaczego. Rozwinięcie niektórych wątków mnie zaskoczyło i wciągało jeszcze bardziej.

Podsumowując -  książka dobra, ale nie wiem, czy aż tak, jak była promowana i ile było na jej temat szumu przed wydaniem. Tym, którzy lubią kryminały z elementami thrillera polecam przeczytać, jeżeli nie czytaliście ale być może w e-booku lub z biblioteki.

Wpis na temat tej oraz innych książek przeczytanych przeze mnie jest na moim instagramie, na który serdecznie zapraszam.

Dajcie znać, czy czytaliście „Szeptacza” i jak wam się podobało a także czy polecacie jakieś inne książki w takim temacie.

wtorek, 14 kwietnia 2020

Święta i po świętach


     Witam wszystkich czytających z powrotem po świętach. Mam nadzieję, że wypoczęliście i wracacie do codzienności z nową energią.

   Finalnie na święta postanowiłam upiec tylko jedno ciasto, którego nigdy w moim rodzinnym domu nie było, a jest niejako  Wielkanocną tradycją w niektórych domach tj. mazurek.

Zainspirował mnie do tego kanał na YT Parakulinarni, gdzie pokazywali właśnie przepis na to ciasto. Szczególnie skusił mnie domowy kajmak, którego nigdy nie robiłam.



Kajmak robiłam ponad godzinę,ale zdecydowanie jest tego warty.

Podjęłam też próbę ozdobienia mojego dzieła, co wyszło jak na pierwszy raz i brak jakichkolwiek sprzętów chyba okej. Linie robiłam widelcem i nożem, bo nie posiadam jeszcze żadnej szprycy. Także jest jak jest. 


Gotowy mazurek z zastygającym kajmakiem.


Podsumowując-to ciasto wymaga trochę pracy, szczególnie z tym kajmakiem, chociaż można kupić też mleko skondensowane, ale to już nie ten smak. Kajmak smakował trochę jak biała czekolada, dla nas idealnie. Ciasto zniknęło w 3 dni - nie było też duże, bo robiłam w formie na chleb. Puki co nie będę wracać do tego przepisu, ale na kolejne święta, kto wie.